Chorwacka przygoda - Chorwacja 2026 - Obóz zagraniczny SPH

Kraków, 20 czerwca, godzina 4 rano.

Raport: ,,Czuwaj, Druhu Prezesie, harcmistrzyni Maryla Kania melduje uczestników obozu gotowych do wyjazdu. Stan: 44 osoby i pies. Kierowca Pan Zenek już czeka za kierownicą”.

Ruszamy w drogę. Zostawiamy za sobą Kraków, bo czeka na nas Chorwacja, a na półwyspie Istria, Poreć. Jednak zanim tam się zakwaterujemy, sprawdzimy, czy mimo że Dunaj ciągle rozdziela Budę od Pesztu, to czy z pięknych i licznych mostów można z każdej perspektywy zachwycać się urokiem Budapesztu. Upał doskwiera niemiłosiernie, ale nie jest  przeszkodą, aby od  razu ,,iść w miasto” tętniące życiem i jakże nie zrozumiałym dla nas językiem. Budapeszt  zachwyca  zabytkami od wieków przeglądającymi się w rzece i w oczach turystów, do grona których teraz i my dołączamy. Późną nocą, tylko z rozsądku, wracamy w grupkach do hotelu, bo jutro czas na spotkanie z Chorwacją.

Hotel Delfin na Zielonej Lagunie otwiera przed nami swoje podwoje, a także swoją stołówkę z jedzeniem ,,nie do przejedzenia”. I jak tu schudnąć? Jak się oprzeć pokusie? – usprawiedliwienia czekają na wszystkich chętnych.

Hotel staje się domem, w którym śpimy, jemy i przechowujemy swoje rzeczy, ale przecież nie przyjechaliśmy tutaj ,,do pokojów”, nawiasem mówiąc bez klimatyzacji, co jeszcze bardziej ocieplało gorącą atmosferę na zewnątrz i równie gorącą oraz przyjacielską między nami. Następnego dnia sielskie nic nie robienie, czyli leżenie na plaży. Ale jak można tylko kąpać się i opalać, jeśli z oddali Poreć zaprasza, by się z nim przywitać? Część z nas uległa i tej pokusie. Lody, przepyszne lody wg chorwacko-włoskiej i nie wiadomo jeszcze jakiej receptury, są nagrodą dla podniebienia za trud niezłomnego zwiedzania w 40-stopniowym upale. Ale co tam – było warto.

,,Dzień dobry, Panie Zenku” – przywitanie z kierowcą jest hasłem do wyjazdu. Jedziemy do Puli słynącej z fenomenalnych zabytków z rzymskich czasów, a przede wszystkim z największego i najlepiej zachowanego amfiteatru, będącego wizytówką miasta. Lody, oczywiście też są, bo przecież muszą być.

Ciąg dalszy zachwytów nad ich smakami, ale także zabytkami i architekturą, doświadczymy w malowniczym Rovinj, nad którym opiekę od wieków roztacza święta Eufemia. Roztacza dosłownie – i duchowo, i fizycznie, ponieważ żeby dotrzeć do górującej nad miasteczkiem bazyliki, trzeba pokonać labirynt wąskich uliczek z kolorowymi galeriami i kafejkami. I znowu – jak tu walczyć z tyloma pokusami, ale przede wszystkim z fizycznym wysiłkiem? Ukojenie znajdujemy w lodach, ale także, a nawet przede wszystkim, gdy już osiągniemy szczyt w zapierającym dech widoku na morze i na miasto. Warto było!

Wracamy na Zieloną Lagunę, by przed kolacją ochłodzić się w morzu, a potem nastroić gardła i trzy gitary na śpiew w blasku zachodzącego słońca i wschodzącego księżyca w towarzystwie gwiazd, oczywiście z widokiem na morze.

Morze… co prawda nie ,,nasze morze” z piosenki, tylko Adriatyk, chorwacki Jadran, zaprasza nas na rejs po jego falach do… Słowenii. Błękit morza miesza się z błękitem nieba, złotem słońca i bielą skrzydeł pokrzykujących na nas mew. Od czasu do czasu zaszczycają nas swoją obecnością delfiny, a to po prawej, a to po lewej burcie, abyśmy przypadkiem się nie nudzili.

Dwugodzinne zejście na ląd, by zaglądnąć do Piranu, otoczonego średniowiecznymi murami i do górującego nad miastem kościoła świętego Jerzego – patrona harcerzy, pospacerować uliczkami z gotyckimi kamienicami z czerwonymi dachami, prowadzącymi na centralny punkt miasta – plac Giuseppe Tartiniego, włoskiego kompozytora, który tu się urodził, mocno zaostrzyło nasz apetyt. Wracamy na statek na lunch. Spożywamy go łagodnie kołysani falami, by mieć siły na kąpiel w Kanale Limskim, do którego płyniemy.

W towarzystwie delfinów wracamy do naszego Delfina – hotelu na Zielonej Lagunie, bo kolacja tuż tuż, a potem, tradycyjnie, śpiewanie przy dźwiękach gitar.

Kto powiedział, że jedziemy na Istrię na stały pobyt? Jesteśmy głównie na lądzie, pływaliśmy już także po Adriatyku, a zatem pora sprawdzić co się dzieje pod ziemią. Dosłownie! Słoweńskie Jaskinie Szkocjańskie, wpisane na listę UNESCO, odkrywają przed nami jeden z największych i najpiękniejszych kanionów na świecie z główną atrakcją – podziemnym biegiem rzeki oraz monumentalnymi formacjami skalnymi. Brawo dla całej naszej grupy - daliśmy radę! Brawo dla Ani Dudzik, która tłumaczyła informacje od przewodniczki.

Wracamy na Zieloną Lagunę, by zdążyć z kąpielą, posmakować kolacyjnych smakołyków i napatrzeć się na zachodzące za horyzont, a może zanurzające się w morzu (?), słońce – oczywiście w trakcie śpiewania.

Nasyceni widokami, rozgrzani gorącem, zasypiamy w ciepłych pokojach, często z podwójnym widokiem – przez balkon na zewnątrz i przez otwarte drzwi na korytarz, z nadzieją, że będzie przewiew. Z nadzieją… i przy niej pozostańmy.

,,Dzień dobry, Panie Zenku” – w kolejnym dniu ruszamy z ulgą w klimatyzowanym autokarze na spotkanie z Italią. Czeka na nas Triest, w którym swoje piętno odcisnęły wpływy weneckie i austriackie, w którym mieszają się style architektoniczne od klasycyzmu i neoklasycyzmu, przez neogotyk, po secesję. Nagrodą za zwiedzanie, oczywiście, a jakże  w upale, są lody i kawa Illy, z której Triest jest znany.

Tuż za miastem, na skalistym klifie na skraju niewielkiego cypla czeka na spotkanie z nami urokliwy zamek Miramare. Otoczony pięknym ogrodem w stylu angielskim, a częściowo włoskim, zachwyca malowniczym położeniem nawiązującym do jego nazwy - ,,patrzeć na morze”. Zbudował go w XIX wieku arcyksiążę Maksymilian I Habsburg (brat cesarza Franciszka Józefa) dla swojej ukochanej żony. I choć losy gospodarzy zamku były tragiczne, zamek owiany klątwą tym bardziej budzi zaciekawienie i pozwala puszczać wodze fantazji.

Nasyceni włoskim klimatem, z siatkami pełnymi zakupów, a nade wszystko z postanowieniem powrotu, wracamy do Chorwacji. Czas zacząć pakowanie, bo ,,już do odwrotu głos trąbki wzywa”.

Ale nie tak od razu do Krakowa. To byłoby za proste, taka łatwizna to nie dla nas. Na szlaku przecież jest Wiedeń. W Budapeszcie zaczynaliśmy od Dunaju, a w Wiedniu spoglądamy na niego po raz ostatni podczas tegorocznego wyjazdu. Nucąc ,,Nad pięknym modrym Dunajem” zwiedzamy z przewodniczką zabytkowe centrum miasta. Żal wsiadać do autokaru, ale czas jest nieubłagany. To,  jak w piosence ,,czas powrotu, czas powrotu…”

PS

W obozie zorganizowanym w Chorwacji na Istrii, w miejscowości Poreć, w terminie od 20 do 29 czerwca 2026 roku, wzięły udział 44 osoby. Zielona Laguna z hotelem Delfin była doskonałą bazą wypadową do zwiedzania Chorwacji, Słowenii i Italii, a po drodze Budapesztu (Węgry) i Wiednia (Austria).

Intensywny program, maksymalnie wykorzystany czas i ekstremalna temperatura to wyznaczniki tego wyjazdu.

Ale nie najważniejsze. Najważniejsze to zapisane na zdjęciach, w sercu i w pamięci codzienne wyzwania, wrażenia i wspomnienia niepowtarzalnej cudownej atmosfery, którą każdy z nas starał się tworzyć.

Wracamy. Ale, jak napisała w dzienniku podróży druhna Jola Skrzypińska, ,,jeśli będzie Wam troszkę smutno, to spójrzcie na kamyk” (wszyscy uczestnicy obozu obdarowani przez ekipę z Zielonego Szczepu, wiedzą o jaki chodzi).

Wracamy, by po obozie… odpocząć w domu.

Dziękuję za wspólnie spędzony czas i do zobaczenia na szlaku.

harcmistrzyni Maryla Kania, Wasza komendantka  

zdjęcia: hm Bogdan Dudkowski

Zdjęcia

0001 1036
0002 0039
0003 0041
0004 0060
0005 0097
0006 0104
0007 0110
0008 0301
0009 0335
0010 0338
0011 0124
0012 0165
0013 0187
0014 0194
0015 0224
0016 0225
0017 0226
0018 0401
0019 0485
0020 0245
0021 0252
0022 0265
0023 0272
0024 0275
0025 0282
0026 0301
0027 0306
0028 0315
0029 0324
0030 0358
0031 0380
0032 0382
0033 0389
0034 0444
0035 0451
0036 0538
0037 0545
0038 0561
0039 0459
0040 0461
0042 0479
0043 0484
0044 0515
0045 0613
0046 0614
0047 0517
0048 0529
0049 0631
0050 0636
0051 0644
0052 0584
0053 0609
0054 0610
0055 0623
0056 0635
0057 0636
0058 0670
0059 0689
0060 0691
0061 0640
0062 0651
0063 0669
0064 0685
0065 0702
0066 0727
0067 0745
0068 0753
0069 0707
0070 0711
0071 0716
0072 0823
0073 0830
0075 0757
0076 0760
0077 0796
0078 0797
0079 0805
0080 0810
0081 0819
0082 0826
0083 0828
0084 0877
0085 0904
0086 0837
0087 0847
0088 0853
0089 0891
0090 0892
0091 0919
0092 0921
0093 0932
0094 0954
0095 0969
0096 0932
0097 0945
0098 0948
0099 0962
0100 0967
0101 0973
0102 0975
0103 0981
0104 0996
0105 0997
0106 0998
0107 1040
0108 1042
0109 1049
0110 1023
0111 1112
0112 1118
0113 1161
0114 1086
0115 1094
0115 1100
0116 1121
0117 1127
0118 1131
0119 1139
0120 1176
0121 1177
0122 1179
0123 1193
0124 1201
0125 1208
0126 1251
0127 1262
0128 1180
0129 1182
0130 1183
0131 1265
0132 1266
0133 1273